środa, 19 października 2016

Autobiografia, małe co nieco o mnie :)

    Nazywam się Pan X, urodziłem się i mieszkam w Białymstoku. Mam 24 lata, jestem studentem II' II roku socjologi na Uniwersytecie w Białymstoku. Wiadomo jednak, że nie urodziłem się wczoraj w takim wieku więc zacznijmy od lat wcześniejszych ; ) Od małego byłem wygadany, chaotyczny i wpadałem na głupie/szalone pomysły stąd też masa śmiesznych, niebezpiecznych, a czasem też przykrych sytuacji, które mnie spotykały. Oczywiście żeby nie sytuacje te, nie miałbym wspomnień. Żeby nie wspomnienia, nie było by doświadczenia życiowego. Żeby nie te doświadczenie być może nadal popełniałbym te same błędy, podejmował wciąż te same decyzje i zamiast się rozwijać, stałbym w miejscu albo nawet cofałbym się w rozwoju. Pamiętam ten dzień jakby było to wczoraj. Szedłem ze swoim kolegą ( nazwijmy go Michał ) (nadal się kumplujemy ) do szkoły, bodajże do 1 podstawówki. Przy szkole znajdował się garaż, przy którym czekał na nas nasz wspólny kolega ( Jakub). Razem z Michałem postanowiliśmy zabrać worek z butami od Jakuba i tak sobie rzucaliśmy. W końcu znudzony rzucaniem worka do Michała, postanowiłem wrzucić worek Jakuba na garaż. Smutny lecz zdeterminowany Jakub postanowił wspiąć się na garaż. Mieliśmy z Michałem przy tym niezły ubaw ale też zdziwiliśmy się, że się odważył wejść po swoje buty. Wszystko byłoby dobrze i nadal byśmy skakali z radości gdyby nie fakt, że Jakub wszedł, złapał swój worek i od razu spadł. Byłem przerażony. Jakub leżał i krzyczał, spodnie były rozdarte tak samo jak jego kurtka. Worek zaczepił się w locie o drut i rozerwał, a buty wypadły. Nagle zbiegła się cała szkoła. Z wiadomych przyczyn czułem się winny. Przecież to ja sprowokowałem sytuację. Niestety Jakub złamał nogę i długi czas chodził w gipsie. Co prawda później nie miał problemów z nogą ale i tak czułem się paskudnie ze świadomością, że cała ta przykra sytuacja była spowodowana moim głupim zachowaniem. Jedyny plus całej tej sytuacji to fakt, że nauczyłem się szanować cudzą własność. Oczywiście nie tak od razu po po drodze były jeszcze jakieś zabierania cudzych rzeczy i zabawa nimi ale nie wiązały się one z tak poważnymi konsekwencjami.

   Był to ostatni dzień szkoły. Z niecierpliwością każdy z nas odebrał świadectwo i wybiegł ze szkoły. Wraz ze swoim serdecznym kolegą Michałem postanowiliśmy pójść do mnie. Los chciał, że nie było nikogo w domu, byliśmy sami i zaczęliśmy się powoli nudzić. Michał powiedział, że jest głody więc poszedłem do kuchni z zamysłem zrobienia kanapek. Jakie było jego zdziwienie, kiedy zamiast chleba z szynką przyniosłem mu piwo w puszcze. Nie musiał nic mówić, wystarczyło, że na mnie spojrzał, a już wiedziałem, że zapomniał o całym głodzie. Długo się zastawialiśmy, rozważaliśmy za i przeciw ale w końcu zebraliśmy się na odwagę i otworzyliśmy piwko. Nikt z nas nigdy wcześniej nie pił alkoholu, w końcu mieliśmy po 12 lat. Zrobiłem pierwszy łyk, Michał napił się po mnie. Widać było po naszych minach, że smak nie za bardzo przypadł nam go gustu, no ale cóż.... jak A to i B, więc znowu po jednym, tym razem większym łyku. Odstawiliśmy puszkę żeby zrobić sobie przerwę. Po chwili obaj stwierdziliśmy, że mamy ciemno przed oczami i kręci nam się w głowie. Śmialiśmy się z tego ale jednocześnie też troszkę się wystraszyliśmy więc czym prędzej usiedliśmy. Odczekaliśmy aż wszystko się unormuje i resztę piwa wylaliśmy. To był nasz pierwszy i ostatni kontakt z alkoholem do osiemnastki :)
   Całe wczesne dzieciństwo, zarówno jak i późniejszy okres - gimnazjum, 1 klasa liceum, byłem mały, tłusty niczym pączek. Dopiero w 2 klasie liceum wyszczuplałem, urosłem i co najważniejsze przestali się ze mnie nabijać. Do tej zmiany, zmiany mego wyglądu na pewno przyczyniło się to, że regularnie zacząłem chodzić na siłownię czy basen, co więcej chodzę do tej pory. Tak jak do 1 klasy liceum nie lubiłem szkoły, nie lubiłem się uczyć, od samego początku klasy drugiej naukę polubiłem i tak zostało do tej pory, bardzo lubię swój kierunek i zdobywanie nowej wiedzy :)



    Pisząc swoją autobiografię dobrze się bawiłem, Przyjemnie jest tak wrócić do tego co było. Nie ważne czy to było ciężkie przeżycie czy też zabawa. Najważniejsze jest to, że to co przeżyłem nauczyło mnie wielu rzeczy.  Nie dbam o to co kto napisze. Gdybym miał więcej czasu napisałbym Wam swoją autobiografię krok po kroku, a uwierzcie mi, że większość z was byłaby w szoku przeżyciami 15 czy 19 latka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz