sobota, 22 października 2016

Przez siedem dni prowadź regularnie dziennik opisujący Twoje życie jako studenta/studentki. Oprócz własnych doświadczeń, spróbuj uchwycić także cechy środowiska studenckiego z perspektywy obserwatora uczestniczącego.

20.10.2016 ( czwartek ) 

Szybkie zerwanie się z łóżka, nie zjedzenia śniadania i nałożenie skarpetek na lewą stronę. Wszystko to wynikiem nie ustawienia wcześniej budzika. No nic, dzień jak co dzień. Z uśmiechem na gębie pobiegłem na zajęcia. Zajęcia zacząłem o 9:40. Były dość ciekawe, omawialiśmy wcześniejsze zadania, które zrobiliśmy. Trochę śmiechu, trochę powagi dla zachowania równowagi. Zajęcia przebiegły szybko i sprawnie, potem chwila na papierosa z koleżkami i powrót do domu. Po powrocie do domu duży, ciepły obiad - schabowe i ziemniaczki, jakaś surówka. PYCHAAAA. Nie miałem już na dzisiaj żadnych planów czy też czegoś co musiałbym zrobić to akurat dzisiaj więc położyłem się do spania, nie wiem czemu byłem zmęczony. położyłem się jakoś o 12 a obudziłem o 18 :O Nie wiedząc czemu nadal byłem zmęczony i chciało mi się spać. więc na szybko skorzystałem z toalety, zjadłem banana i położyłem się dalej spać. Tym samym spałem do 7 następnego dnia. Większość tego dnia przespałem co zdarza mi się bardzo rzadko.

21.10.2016 ( piątek ) 

Sam z siebie, bez żadnego budzika obudziłem się jakoś parę minut po 7. Zajęcia zaczynałem dopiero po 11 więc miałem sporo czasu dla siebie. Długi prysznic, potem śniadanie. Na spokojnie, bez pośpiechu, ze świadomością, że czas mnie nie goni. Po śniadaniu pompki, przysiady, pompki, przysiady, telefon do przyjaciela i 30 minut na słuchawce. Spojrzałem na zegarek i było przed 11 więc zacząłem się ubierać i wyszedłem na uczelnie. Po drodze 0 jakichkolwiek nieprzyjemności. Dopiero jak wszedłem na uczelnie widziałem jak jakichś dwóch idiotów, bo inaczej ich nazwać nie potrafię, śmiało się z chłopaka, który chodzi o kulach ( oczywiście za plecami tego niepełnosprawnego ) Kiedy do nich podszedłem od razu się speszyli i zaprzeczali całej tej sytuacji po czym od razu poszli w drugą stronę. Kiedy widzę takie zachowania ludzi, a tym bardziej na uczelni wyższej zaczynam wątpić w te młodsze pokolenia bo widać było, że byli studentami 1 roku. Po całym tym zajściu udałem się do sali. Zajęcia odbyły się w sali komputerowej, pracowaliśmy na SPSS - taki program statystyczny, nic ciekawego :D. Nie bardzo czaiłem o co chodzi w tym co robiliśmy więc całe zajęcia przeleciały mi na żarcikach i rozmowach z chłopakami. Po zajęciach, papieros, krótka gadka z chłopakami i tą samą droga znowu udałem się domu. Zjadłem, umyłem się, posiedziałem troszkę na laptopie,jakieś surfowanie po internecie, słuchanie muzyki, rozmowa ze znajomymi przez czat internetowy. Jakoś po godzinie 16 wyszedłem z domu, byłem umówiony z kobietą. Poszliśmy do niej, idąc dużo rozmawialiśmy tak o wszystkim i o niczym. U niej zjedliśmy obiad, pouczyliśmy się z angielskiego, potem kolacja i szykowanie do snu. W telewizji nie leciało nic ciekawego więc włączyliśmy "Narcos" - zajebisty serial o narkobaronach, oparty na faktach. Z racji tej, że partnerka była troszkę chora zasnęła po kilkunastu minutach oglądania. Sam oglądać nie będę, poza tym już to oglądałem. Wyłączyłem laptopa i przed 23 położyłem się spać i z tego co wiem szybko zasnąłem.

22.10.2016 ( sobota ) 


Budzę się koło 10. Partnerka, która zasypiała obok mnie kilka godzin wcześniej nadal sobie słodko śpi. Chwilę po tym jak się ogarnąłem, tj. prysznic, umycie zębów, wstała i ona ; ) Zjedliśmy śniadanie, chwilę pogawędziliśmy i poszedłem do domu. Co prawda sobota była dniem wolnym od uczelni i nie miałem żadnych planów więc teoretycznie mógłbym u niej posiedzieć ale chciałem mieć też czas dla siebie. Całą drogę przeszedłem pieszo ok. 12 minut. Idąc słuchałem muzyki, nie było na co ani na kogo patrzeć. Ulicy były puste, chodniki również, pewnie dlatego, że była kiepska pogoda, wiało i padał deszcz. W domu przywitałem się z mamą zamieniliśmy kilka zdań i zamknąłem się w swoim pokoju. Słuchałem muzyki, znowu jakieś rozmowy ze znajomymi itp. Jakoś o godzinie 16 zapytałem kobiety u której spędziłem noc jak się czuje. Powiedziała, że słabo, że była w aptece ale ta była zamknięta. Zaproponowałem więc aby napisała mi listę leków. Aptekę miałem niedaleko siebie, więc poszedłem do apteki. No cóż, chciałem mieć sobotę dla siebie ale wyszło inaczej, zdarza się, poza tym gdybym nie chciał to bym nie poszedł ; ) Po drodze do niej, kupiłem jeszcze jakieś przekąski i znowu spędzenie wspólnego czasu. Wzięła lekarstwa, zrobiliśmy coś do jedzenia i tak sobie siedzieliśmy to leżeliśmy. Rozmowy, żarty, planowanie co zrobimy w następnym tygodniu. W tle leciało coś w telewizji. Jakoś po 20 poszedłem do sklepu, kupiłem kilka rzeczy i dalej sobie oglądaliśmy telewizję. Masaż, buziaczki, uu, było namiętnie, zaprzestańmy na tym, że poszliśmy spać bo film był nudny :)

23.10.2016 ( niedziela ) 

Kolejna noc poza domem. CO jest? Szybkie ogarnięcie się i przed 9 melduje się w domu. Mamuśka żartobliwie pyta mnie czy się wyprowadziłem. Trochę pogawędziliśmy, zjedliśmy śniadanie i tak do 12 czas zleciał. Potem spotkałem się z koleżką. Pojechaliśmy coś zjeść, potem do sklepu, troszkę poszwendaliśmy się po galerii i ok 16 wróciłem do domu. Po powrocie obiad. Chwilę po tym jak zjadłem dzwoni do mnie kobieta u której spędziłem ostatnią noc. Pyta czy wpadnę do niej. Zgodziłem się, ale uprzedziłem, że o 20 jestem już umówiony więc wpadnę tylko na chwilkę. Tak więc jakoś ok 17 byłem już u niej. Miło spędziliśmy czas ( o szczegółach może kiedy indziej ) . Po 19 zajechał po mnie kolega i pojechaliśmy spotkać się w męskim gronie przy piwku :)  Siedzieliśmy w centrum w takiej tam knajpce. Trochę wyzwisk, trochę śmiechów, zero stresów, zero interesów. Każdy świetnie się bawił ale jakoś o 24 zawinąłem się do domu bo rano musiałem wstać także byłem w domu po północy i od razu się położyłem. Nie miałem problemu z zaśnięciem :)

24.10.2016 ( poniedziałek )

Wstałem po 10, zajęcia miałem na 11. Ogarnąłem się, zjadłem i poszedłem. Kiedy już zaszedłem były tylko 3 osoby z grupy.  Troszkę to było dziwne bo był już czas kiedy zajęcia powinny się zacząć. Prowadzącego też nie było. Po chwili przyszło jeszcze kilka osób. Jak się później okazało zajęć dzisiaj nie ma. Część grupy była zadowolona, część wkurzona, że o tym nie wiedzieli, a co śmieszniejsze mieli pretensje do innych, że im nikt nie powiedział, he jakby byli małymi dziećmi i wszystko na widelcu trzeba podać. Czy zajęcia są czy nie ma, dla mnie bez różnicy. Nie ma, trudno idę więc do domu. I tak do godziny 17 nie robiłem nic pożytecznego. Jadłem, oglądałem, znowu jadłem, oglądałem jakieś tam serial, po prostu zabijałem czas. O 17 wyszedłem na angielski. Od 17:30 do 19 byłem na zajęciach. Uczestnicy tego kursu wydawali się być jakoś nadzwyczaj zestresowani. Jak się później okazało, część nie odrobiła pracy domowej, część nie wiedziała jak napisać jakieś zdanie. Stresowali się jakby byli w podstawówce przed klasówką, a przecież każdy z nich miał co najmniej 20 lat. Po zajęciach udałem się prosto do domu. Umyłem się, zrobiłem kolację i włączyłem film. Taki relaks przed snem. Po 23 położyłem się spać 


25.10.2016 ( wtorek ) 

Pobudka o 8. Prysznic, śniadanie, potem siłownia. Po siłowni znowu posiłek i na uczelnie na seminarium. Nie ma co, dawno nie było tak zabawnie na zajęciach. Przedstawiłem 2 pierwsze rozdziały pracy magisterskiej. Nie było aż tak źle. Promotor trochę mnie zjechał, trochę się ponabijaliśmy razem np z hipotez, które były jakby to powiedzieć "do dupy". Dowiedziałem się do napisałem dobrze, a co do poprawek. Ważne, że mam to za sobą a pozostali w grupie byli w szoku. Chyba wystraszyli się, że nie mają wystarczająco dobrze albo wystarczająco dużo przygotowane. Z uczelni wyszedłem jakoś po 15 i udałem się bezpośrednio do domu. Na uczelni ani w drodze do domu nie zauważyłem nic nadzwyczajnego. Zjadłem obiad i do godziny 18 powtarzałem angielski. Po 18 wyszedłem z domu spotkałem się z chłopakami. Spotkaliśmy się na mieście. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. O planach na przyszłość i o tym co już było. Wróciłem po 21 do domu. Zjadłem, umyłem się i poszedłem spać. 

26.10.2016 ( środa ) 

Obudziłem się jakoś ok 10. Zajęcia zaczynałem dopiero o 11 więc miałem dość dużo czasu na poranne czynności. Umyłem się, zjadłem , pogadałem z mamą i poszedłem na uczelnie. Pierwszy był wykład. Prof. ciekawie opowiadał o rynku, konsumentach, reklamach itp. Zaciekawił mnie ten temat bo był bardzo życiowy, nie jak reszta pierdół, o których nam często opowiadają. W międzyczasie szukałem czegoś tam w internecie. Wykład szybko minął, następnie ćwiczenia które były już mniej ciekawe ale jakoś wytrzymałem do tej 16. Po 16 wyszedłem z uczelni, szybki papieros z kolegami i zawijka do domu. I tym razem żadne zachowanie studentów na uczelni czy w drodze do domu nie przykuło mojej uwagi. Po zajściu do domu zjadłem obiad i przygotowałem się na zajęcia z angielskiego. Wyszedłem chwile po 17. Zajęcia przebiegły szybko i bez niespodzianek. Po 19 byłem w domu. odrobiłem pracę domową z angielskiego i położyłem się spać. Byłem potwornie zmęczony.


To zadanie jak zadania wcześniejsze nie sprawiło mi trudności. Nie widzę problemu w napisaniu co się robiło danego dnia. Nie było to ani pozytywne ani negatywne uczucie. Było mi to całkiem obojętne 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz